Wiersze...

Wiersze...
Lech Kamiński

środa, 24 maja 2017

Łabędź i mewy

Łabędź i mewy

Nad wybrzeżem morskim
gdzie plaża z falą odwieczną toczy wojnę
łabędź że swą dumą pod pachą
wśród mew drobnicy  kroczy

Głowę trzyma wysoko
by bractwo czuło szacunek
wiedziało - że o niego tu chodzi
on tu przecież najważniejszy...

Mewy obsiadły go wokół paciorkowato
czekają z nim na łaskę człowieka
na kawałek chleba
by go łabędziom podbierać

Mewy białe fregaty
w powietrzu zwinne i szybkie
nie boją się fali wiatru czy sztormu 
w najgorszą pogodę morzu wierne
jak by przysięgały

My tu na zawsze

Lech Kamiński

wtorek, 23 maja 2017

Czerwony szlak

Czerwony szlak

wśród szczytów wysokich kamieniami utkanych 
gdzie wichry z diabłami tańczą bez przerwy
tam mgły wilgocią od zimna chronią 
wędrowałem - czerwonym szlakiem 

ścieżka wśród kosodrzewiny się wije
mróz i wicher na co dzień ją omiata 
częstuje deszczem ulewnym lub śniegiem
wędrowałem - szlakiem czerwonym 

szedłem strugami ulewnego deszczu
brakowało oddechu w piersi okraszonej wiatrem 
szedłem wsłuchując się w ciszę 
szumem wiatru i deszczu zdobioną 
wędrowałem - czerwonym szlakiem 

od Karpacza do Odrodzenia 
kto szedł to wie i widział
przepastne kotły - lasów ni krzynki
widoki nieogarnięte wzrokiem człowieka
 to widziałem - na szlaku czerwonym 

Lech Kamiński

poniedziałek, 22 maja 2017

Razem

Razem

pójdziemy razem przez łąkę
szczyty górskie - daleko
aż dogonimy słońce
i nasze uczucie gorące

pójdziemy razem przez życie
ominiemy przeszkody na drodze
dojdziemy do ścieżki końca
razem mocni jak grań i ogień

Lech Kamiński

niedziela, 21 maja 2017

Ścieżka życia

Ścieżka życia

najpierw była mała malusieńka
włóczyła się tam i ówdzie
po południowej części kraju
gdy okrzepła i rosła z miastem 
które nazywało się Nowe
w nim powstały przedszkola i szkoły
sklepy bary mleczne

i koledzy dziewczęta pierwsze miłości
które oddech zapierały w młodej piersi
nie pozwalały wykrztusić ważnego słowa
najpiękniejsza życia ścieżka

z niej powstała ulica
już nie w osiedlu
lecz pędząca w głąb kraju
trudna i wyboista - pełna znoju
jak w zwyczajnym życiu 

biegła tam i tu
połączyła się w dwu strumieniową
od niej odbiegły dwie mniejsze
ulice życia ponownie nowe

gdzieś daleko zostało miasto
które nazywało się Nowe
autostrada dobiegła nad morze
tutaj zatrzymała się na stałe
zaplątała w zielonym mieście
które kojarzymy z koszem

zapuściła tutaj ścieżki
wrosła w ulice i place
powstały tez całkiem nowe ścieżki
zdążają swoją drogą do światła 

Lech Kamiński 

sobota, 20 maja 2017

Wiosna

Wiosna

wraz z wiosną rodzą się nadzieje
z kwiatami przybywa dobrego nastroju 
kukułka przyszłość wykuka radosną
a trzmiel - ucho wesołym bzykaniem nakarmi

gdy ziemia zlodowaciała do głębi odetchnie
zapachem do czynów przywoła ponownie 
w ludzkich sercach miłość się rozgrzewa
znów będziemy się tulić do siebie

spojrzyj kochanie w moje oczy 
w nich znajdziesz aż nadmiar miłości 
przytul moje serce do piersi 
twojego spragnione dotyku 
aż po próg wytrzymania – jak bólu

Lech Kamiński

piątek, 19 maja 2017

Senne marzenia

( http://podroze.onet.pl/10-najszczesliwszych-krajow-swiata/wskym )

Senne marzenie 

gdy ze zmrokiem umilkną świerszcze 
a zaczną rechoty żaby 
zmęczeni tańcem nasyceni sobą 
uśniemy słodko na ziołowej łące
zapachem jej otuleni dokładnie

w nocy ostrzeże nas sowa 
ciepłem otulą stokrotki 
nakryją płatkami złote kaczeńce 
będą poduszką twoje ręce
na naszej łące wypachnionej 

drzemać będziemy przytuleni 
jak kiedyś Tristan i Izolda 
rankiem słońce nas obudzi
sen się skończy

 wtuleni ze złudzeniami 

Lech Kamiński 

czwartek, 18 maja 2017

Anna Dymna

video
Pani Anna Dymna czyta moje wiersze :)

Miałem dom rodzinny

Miałem dom rodzinny

jak wszyscy
ojciec i kochana matka
w niedziele obiad przy wspólnym stole
później - pojawiła się siostra
była młodsza o lat bez mała siedem 
nie rozumiałem dlaczego była


było z nią kłopotu bez liku
rodzice do późna pracowali
 na swej głowie ją miałem
skończyły się wędrówki 
po lesie z kolegami
pilnowałem ją... 
nie rozumiałem tej kary

po latach stało się jasne
gdy z siostrą zostaliśmy sami 
najważniejszy był dom 
który był nasz...

na zawsze niezapomniany

Lech Kamiński

środa, 17 maja 2017

Pamiętasz psa

Pamiętasz psa 

który nie powrócił...
przepadał na dni całe
gdzieś za suczkami się uganiał
gdy zgłodniał -
wracał z podwiniętym ogonem

kundel podwórkowy jakich wiele
z długą sierścią w plamy biało brązowe
ganialiśmy razem koty ze śmietnika

był przyjacielem
biegał gdy na rowerze
okolice zwiedzałem

dnia pewnego nie wrócił 
ze swojej wędrówki psiej
pewnie gdzie indziej wędruje

Lech Kamiński

poniedziałek, 15 maja 2017

Pamiętasz

Pamiętasz

jak uczyliśmy się tańca
ty gibka i śmigła
a ja...
z nogami ciężkimi jak kłoda
muzyka przerażeniem gra

tańczyła cała szkoła
to bal dla wszystkich klas
a mnie - zabiła trwoga
zwykła - młodzieńczych lat

gdy spojrzałaś
w sercu stajał lód
zapamiętałaś na zawsze 
tej lekcji szaleńczy trud

Lech Kamiński 

niedziela, 14 maja 2017

Piszę wiersze II

Piszę wiersze

lepsze czy gorsze – nie wiem
kiedyś pisałem listy
z wojska - do dziewczyny
czytała je - były krótkie 
jak piosenka z poligonu
odpisywała porządnie
ważne dla mnie były te listy

trzymałem je długo
jak należy w papeterii
żona je wyrzuciła
razem z śmieciami na śmietnik

Piszę wiersze
lepsze czy gorsze -  nie wiem
o dziewczynie która nie pisze wierszy

Lech Kamiński

Do siostry

Do siostry

pamiętasz  uśmiech naszej mamy 
zgasł dla nas zbyt wcześnie
jej obiecałem że z tobą będę zawsze
pamiętam twój uśmiech pierwszy
 w moich oczach rosłaś
i stałaś się kobietą

dobrze ze jesteśmy razem

Lech Kamiński 

sobota, 13 maja 2017

Kapelusik

Kapelusik

kapelusik oj ten kapelusik 
na czubku głowy się zawieruszył 
 zawadiacko i na bakier
z rondem okrągłym
zawadiacko zakrzywionym 
z przedziałkiem na środku  
 kokardką po bokach 
wstążeczką ozdobiony
z piórkiem kolorowym
ślicznie i ładnie 

osadzony delikatnie
 przechylony -  zaraz spadnie

Lech Kamiński

piątek, 12 maja 2017

Teraz piszę wiersze

Teraz piszę wiersze

lepsze czy gorsze – nie wiem
kiedyś pisałem listy
z wojska - do dziewczyny
czytała je - były krótkie 
jak piosenka z poligonu
odpisywała porządnie
ważne dla mnie były te listy

trzymałem je długo
jak należy w papeterii
żona je wyrzuciła
razem z śmieciami na śmietnik

Teraz piszę wiersze
lepsze czy gorsze -  nie wiem
o dziewczynie która nie pisze wierszy

Lech Kamiński

czwartek, 11 maja 2017

Mówisz Polska

Mówisz Polska

widzę sosnę strzelistą
pnącą się ku niebu do życia
w odwiecznej walce za światłem 
zielonym kapturem nad braćmi góruje

buka rozłożystego
konarami rozpiera się na strony wszystkie
czaruje i zaprasza cieniem srebrzystym 
dziki orzechami kusi 

dębu mocarnego
gałęzie w węzły poskręcał
stoi mocno - jak przystało na siłacza 
nie boi się wichrów ani burzy
żołędziami nas i zwierzynę cieszy

piękny kasztan
ozdoba wśród drzew 
kusi pięknem kwiatów 
biżuterią owoców
wachlarzem liści czaruje

niepozorny klon
gdzie mu do innych - tych wielkich
w parterze zajmuje skromne miejsce 
krzakom zabiera słońce 

szeleszczący dywan z bukowych liści
brązami poprzetykany starannie
zdobiony bystrym potokiem 
pola w krajkę wpisane
znane i śpiewane na tej ziemi

a wszystko zdobią ptaki
one najbardziej kochają Polskę

Lech Kamiński

środa, 10 maja 2017

Trzeba marzyć

Trzeba marzyć
( wg Jonasza Kofty )


Gdy spadają jak liście
kartki dat z kalendarzy
- Trzeba marzyć

Kiedy szaro i mgliście
wiatr wspomnieniami miota
- Trzeba marzyć

W chłodnej pustej godzinie
na swój los się odważyć
nim szczęście cię minie
- Trzeba marzyć

Gdy już buty zdarte
siły historią się stały
- Trzeba marzyć

Gdy już żadna dziewczyna
cię nie zauważy
- Trzeba marzyć

O tym co było
 i nigdy się nie zdarzy
- Trzeba marzyć

Mimo że kości bolą
los wiekiem się śmieje
- Trzeba marzyć

Lech Kamiński

wtorek, 9 maja 2017

Serce matki

Serce matki

Mówiłeś synku że idziesz do szkoły
nie doszedłeś - gdyż dzień był pochmurny
samoloty spod chmur wyły syrenami
z czarnymi krzyżami – tak jak było kiedyś

Ubrali cię synku w mundur ciut za duży
a karabin przecież tak plecy uciska 
jak dasz sobie radę poowijać łydki
cóż tam mój kochany beze mnie zrobisz

Wysłali cię synku na stalowe potwory
pierś nastawiałeś na kule z automatu
dobrze że jesień była ciepła tego roku
przykro było w szyku do niewoli wędrować

Dzięki ci synku za te słowa krótkie
które wykaligrafowałeś mi na kartce papieru
lecz  dawno nie było od ciebie żądnej wieści
pęka serce matki z okropnego bólu

Lech Kamiński  

poniedziałek, 8 maja 2017

Miłość na wiosnę

Miłość na wiosnę

Gdy dziewczyna zakocha się wiosną
zaszumi jej wietrzyk miłośnie
na łące kwiaty kolorowe wyrosną
orzeźwi deszcz słonce ogrzeje 
a na 36 niedzielę
małe dziecię uśmiecha się radośnie 

Lech Kamiński 

niedziela, 7 maja 2017

Okno bez bólu

Okno bez bólu 
( wiersz z książeczki „Wierszy szpitalnych” )

za oknem  złoto 
słońce koloruje  świat
niebo oblekło błękitem 
drzewa stuletnie nagie zimą 
gałęziami jak pazurami rozdrapują niebo 
jak my - dążą do słońca 

ptaków jak na lekarstwo 
wiadomo - boją się zimy 
czasem sójka zabłądzi 
częściej wróbli gromada 

spokój w złotym kolorze 
za oknem szpitalnej sali 
tu ból ludzkie nieszczęście 
krok dalej - bajka w oddali 

Lech Kamiński

sobota, 6 maja 2017

Opis kobiety

Opis kobiety

stworzona z kontrastów i półcieni
mieni się mnogością kształtów i kolorów
obiekt naszej miłości i nienawiści 
- niezastąpiony

Lech Kamiński

piątek, 5 maja 2017

Spacer we dwoje

Wiersz dedykuję mojej byłej administratorce w „Kawiarence Poezji” Janinie Próchniewskiej
Spacer we dwoje
zaprowadzi nas niedaleko
do parku nad rzeczkę
tam ruchliwe kaczki
może trafi się wiewiórka

u brzegu rzeczki
usiądziemy na ławce
przytulę cię mocno
by bicie serca poczuć

będziemy oglądać kaczki i łabędzie
jak łączą się w pary
przed sobą wiodą młode

później pójdziemy tutaj blisko
na kawę u Hani - mocną z expresu

razem przy niej pomilczymy sobie
- gdy jest miło
to niepotrzebne słowa

Lech Kamiński


czwartek, 4 maja 2017

Przyjaciela

Przyjaciela 

określa beczka soli
czy przyjaźń to słowo które nic nie znaczy 
wyświechtane - jak napisy na murze

Lech Kamiński

środa, 3 maja 2017

Ku gwiazdom

Ku gwiazdom

zbudowali olbrzyma – ustawili na starcie 
napoili do syta paliwem
chmurą pary osłonięty
spojrzał do góry
ku gwiazdom
tam jego cel 

hasłem - odliczanie
ono każe mu żyć
wtedy ogień zapłonie ogromny
i wyniesie do nieba  bram

 cel ludzkości
 tam iść gdzie nie był nikt
polecieć tam gdzie nieznane
na zew nauki - to nasz znak
pokonamy w swej drodze śmierć i czas 
powitają nas girlandy nieznanych gwiazd 
ku nim do nowego życia – to nasz cel

Lech Kamiński

wtorek, 2 maja 2017

Witaj przyjacielu

Witaj przyjacielu
dla Jerzego Zimny

nie zjadłem z tobą beczki soli 
nawet jednego śledzia nie zjadłem
wprawdzie wypiłem małe piwo
czy to dla przyjaźni wystarczy

razem żyliśmy od początku komuny
znamy jej groźny oddech na karku
lecz jej zalety też znamy
my stare konie 
nie damy się zbałamucić nikomu

nigdy nie zachwycała nas komuna
ale i ta demokracja zachwycić nie może
cenimy sobie to co w rękach
i co w głowie zbieraliśmy po trochu

i teraz gdy już życia pozostał ostatek
nie dajemy zapędzić się do kąta
pracujemy na społeczny rachunek
tak trzymać trzeba
mój nowy przyjacielu

Lech Kamiński

poniedziałek, 1 maja 2017

Szatniarz władca czasu

Nowy wiersz z cyklu książeczki "Satniarza"

Szatniarz władca czasu

W szatni panował potwór spokoju 
jak zwykle rozwalił się na ladzie
w czasie spektaklu teatru
nie zwracał uwagi na wieszaki które 
z wielkim spokojem przeżuwały płaszcze

Szatniarz rozsiadł się wygodnie 
na swoim osobistym potworze i drzemał
Spojrzał w okno gdzie ostrożnie zerkał 
największy i najpotężniejszy potwór - słońce

Jak to jest że potwory promenowania słonecznego
poruszają się w próżni kosmicznej
mają prędkość 300 000km/s
mają charakter falowy
czyli charakter fali elektromagnetycznej 

By fale mogły poruszać na morzu konieczne jest morze
by mogły się rozprzestrzeniać fale głosu 
musi być środowisko powietrze, woda itp.

Podsumowując do rozprzestrzeniania się fal 
potrzebne jest środowisko
W takim razie co z kosmosem
jakie tam jest środowisko by mogły się poruszać 
promienie światła
Szatniarz to środowisko nazwał CZASEM

Czyli gdy będziemy się poruszać powyżej prędkości światła
będziemy w przyszłości
gdy będziemy się cofać wrócimy do teraźniejszości 
a nawet do przeszłości

Szatniarz wstał
pozbierał pęczek potworów słonecznych z okna
siadł na nich i poleciał na nich z prędkością światła

I tyle go widzieliśmy

Lech Kamiński
Obraz Art Krzysztof Zyngiel

niedziela, 30 kwietnia 2017

Wiersz z cyklu "szpitalnych"

Bogdan Dmowski czyta mój wiersz z cyklu książeczki "szpitalnych"

Górska kręta ścieżko

Górska kręta ścieżko

ścieżynko kamienista
wśród skał zaplątana
powiedz mi wyboista
dlaczego jej tu nie ma

idę dróżką stromą
porosłą kamieniem
szczytami wysokimi
i myślę - co tam sama robisz

pytam kosodrzewinę
i strzelistą sosnę
czy cię ktoś widział
twoje rozwiane włosy

otulę się mgłą górską
w niej schowam wstydliwie
o tobie myślę dziewczyno
dzisiaj i wczorajszy ranek

przejdę turnie zdradliwe
wdrapię się na skały
tam zaśpiewam głośno
pełnym gardłem – do ciebie
ze tęsknię dziewczyno
połamanym sercem
niczym skalne głazy
za twoim widokiem doskonałym
oczu zabójczym blaskiem

niech pieśń moja się niesie
tam gdzie kominy dymią
gdzie ty na swym ganku
ślad zostawiłaś – dla mnie nietrwały

Lech Kamiński


sobota, 29 kwietnia 2017

Obraz

Krystyna Wojtak - architektura
Obraz

Artysta malarz obraz namalował
dla mnie w urodzinowym prezencie
cały w złocistych kolorach
na nich prostokąty porozrzucał
cały przekreślił dwoma liniami

Patrzę na niego i widzę w głębi 
miasto głęboko w nim ukryte
całe w kolorze cegieł czerwieni 
oraz dachy z dachówki brązowej
a przekreślone liniami drutów tel. 

Są w nim trawniki i ludzie
okna pootwierane na ulicę
ten obraz żyje zgiełkiem miasta
zaczarował malarz mój obraz 

Lech Kamiński

piątek, 28 kwietnia 2017

Mój los od Boga

Krzysztof Żyngiel - „Oczekiwanie” 
Mój los od Boga

los wygrałem
od Boga samego
nie przyjmował reklamacji i zamiany 
był kolorowy
wysadzany srebrem złotem
mienił się wszystkimi kolorami młodości

złoto i srebro wytarło się szybko
na słonku kolory wyblakły
pokrył się patyną swojego wieku
walczę z tą paskudą jak umiem
co ranka do czysta wycieram  
lecz kolory ciągle szarzeją
teraz nikt nie da za niego złamanego grosza
termin wygaśnięcia Bóg w swej wielkości utajnił
gwarancji - tez pożałował

kolorowa młodość skończyła się dawno 
czas dojrzałości przeminął  z deszczem
wszystkie sprawy w skoroszytach zamknięte
a patyna rozrasta się płatami wielkimi

dzień za dniem
noc po  nocy
każda  podobna do poprzedniej
ozdobą piękne uśmiechy wnuczek
pragnę oddać mój zużyty los - Tobie Boże 

Lech Kamiński

czwartek, 27 kwietnia 2017

Pragnę

Pragnę
moja wyśniona czym jesteś
obłokiem chłodu gdy żar z nieba pali
oczy niż diament cenniejsze
dwa szmaragdy o blasku niezwykłym
włosy namiętnością rozwiane 
piersi oddechem wzniesione
od rytmu walca drżące

zapach spełnienia
na zawsze twego ciała bliskość zauroczy
by dotknąć twego ramienia
siła niepokonana ręce splata
drżące gorące szukające tego
co istnieje w marzeniach
nie broń nie myśl proszę
to się stanie

zabrzmią anielskie fanfary
bo ty i ja – w stronę nieba
ku gwiazdom ku słońcu
do początku świata stworzenia
w splocie gorącej miłości
my we dwoje

Lech Kamiński

środa, 26 kwietnia 2017

Koleżanka z podwórka

Koleżanka z podwórka

Tobie - która rozświetlałaś nasze podwórko 
która onieśmielałaś na huśtawce i ławce
której pojawienie się powodowało szybsze bicie serc
i podarowałem pierwszy kwiat 
za to żeś go do twarzy przytuliła

Za naszym życiem rozbiegliśmy się w świat

Za twoje oczy
które po latach ponownie zobaczyłem
i za to że były szkliste 
w kącikach perłami zdobione

Za to wszystko kłaniam się nisko

Lech Kamiński

wtorek, 25 kwietnia 2017

Nowe życie

Nowe życie

Powstało w rodzinie życie nowe 
ułożone na piersi matczynej
wtuliło się z zaufaniem do niej
przecież z jej lędźwi  powstało

Cud powstania życia nowego na ziemi
w nim jest też cząstka i mojego
jego się zaczyna lecz moje kończy
pozostanie ciągłości poczucie

Mała drobinka z moim nazwiskiem
dumą napawa ojca i dziadka
mała drobinka w oczku rodziny
na kogo wyrośnie – jaki los mu dany 

Lech Kamiński 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Kim jestem

Kim  jestem 

czy burzą
obłokom się nie kłaniam
jak dąb wielki
jak on twardy

czy ciszą
wołam cię co noc 
tęsknię i czekam
razem z marzeniami 

czy wodą
popłynę tęsknotą do ciebie
na fali uczucia i łez
one nie płyną
lecz palą z wewnątrz oczy 

kim jestem – poetą
czy znaczy coś

Lech Kamiński 

niedziela, 23 kwietnia 2017

Piszę wiersze

Piszę wiersze

gdzie słońca promyk
 przez girlandę liści przemyka blaskiem
i chłód jaki tylko potrafi dać cień drzew
tam miłość smutna
 bo prawdziwa

i jest blask
 który ze słów diamentową 
tęczą oczy poraża

o tym chcę pisać w moich wierszach 

Lech Kamiński