Wiersze...

Wiersze...
Lech Kamiński

piątek, 23 czerwca 2017

Ojciec

Ojciec

Jaki był – trudno powiedzieć
ani zły ani dobry
Miałem w dzieciństwie wszystko
zdjęcie na golasa na kożuchu
i w małym samochodziku
bił mnie rzadko bo tą czynność
mamy była specjalnością 

Miałem hulajnogę że szprychami 
i narty drewniane i łyżwy
to nic że w lecie biegałem na bosaka
w jedynym dresie
u kolegów było tak samo 

W wakacje jeździłem na kolonie
często po obozach
byłem u cioci w Olkuszu
nigdy się nie nudziłem

Razem z nim znosiłem mamę do kostnicy 
mieliśmy oczy  szkliste
to nic że robił awantury po wódce
to nic że było to zbyt często 
musiałem siłą poskramiać jego ego

Mam fotkę – sam zrobiłem
ojciec mama i siostra
razem z kocykiem idą na łąkę
zwykły obrazek – dla mnie niezwykły

Razem pochowaliśmy matkę
razem opłakaliśmy
Skończył się mój świat
i nie wiem – czy ojciec dalej był moim

Lech Kamiński  

czwartek, 22 czerwca 2017

Anioł czy motyl

 Linda Bergkvist - Fae of the Dark. )
Anioł czy motyl

padło pytanie
odpowiem...
to anioł i motyl
cudnej urody kobieta
skulona - do startu gotowa
zaraz wstanie - w niebiosa poleci
do siebie - gdzie jej miejsce
wiersze opowie świętym
jak i my się zachwycą
powróci cała w chwale w glorii
będziemy wołać Hosanna
a ona na rękach noszona
naszą boginią będzie
uwielbiana i piękna

Lech Kamiński
Sierpień 2009

środa, 21 czerwca 2017

Stań u drzwi...

( https://i0.wp.com/kresy24.pl/wp-content/uploads/2013/09/rosjanie-armia_rosyjska-wojsko_rosyjskie-rosyjscy_zolnierze.jpg )

Stań u drzwi...
( napisany po zajęciu Krymu przez Rosjan)

Ponownie burza nadciąga od wschodu
chmury nabrzmiałe gradobiciem i wichrem
odwieczny wróg  pokazał swą siłę
niedźwiedź zaryczał z dalekiego kraju
buta która nie liczy się z niczym

Kraj zakłamany czarne i białe to jedno
wielgachne nosy od kłamstwa i wódki
ponownie w ręku jak kiedyś nahajka
chora ambicja panowania nad światem

Trzeba rodaku jak ojcowie z karabinem
stanąć u drzwi z zaciśniętą pięścią
może i w lesie z dynamitem w plecaku
Moskali powitać na ich zgubę a chwałę naszą

Zapomnijmy o waśniach i kłótniach rodacy
razem stańmy bo krwi będzie potrzeba
wróg u drzwi puka wspólnego domu
odwieczne przekleństwo wszystkich Polaków 

Lech Kamiński 

wtorek, 20 czerwca 2017

Cebula

Królowa warzyw 

niezastąpiona 
otulona płatkami 

jest lekarstwem a szkodzi 
zapachem okropna

zmusza do łez lecz ulubiona
niezbadana kobiecość tajemnicza

kształtem piękna 
kolorem niezwykła 
w  brązy i biel ubrana 

bogata sobą a pospolita zarazem 
zwykła i  niezwykła  

CEBULA

Lech Kamiński

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Na dzień bibliotekarza

( https://www.biblioteka.koszalin.pl/ )
Na dzień bibliotekarza

Wśród półek naznaczonych
wielu ludzi marzeniami
fontanną falują uczucia
wita atmosfera tajemnicy
gdyż taka - przystoi świątyni sztuki

Witają panie – kapłanki wiedzy
poubierane przemiłym uśmiechem
zapraszają uprzejmie
wstąp w tekst naszej książki
przeczytaj - by marzyć
by wiedzieć

Lech Kamiński 

niedziela, 18 czerwca 2017

Lubię czerń

( http://www.chip.pl/blobimgs/2014/07/full/VM1wt9yQ7hojPR2KJC4m.jpeg )
Lubię czerń

podkreśla piękno koloru

służy za  tło dla ciepła kwiatów
przesyła  nieskończoność

jest skromne 
 nieobecne i niewidoczne 

w sobie piękne 

Lech Kamiński 

sobota, 17 czerwca 2017

Mój los

Mój los...
wybór miałem mały
za nas wybiera los

że poszedłem do szkoły
choć nie chciałem
że umarła mi matka
nie płakałem
że spotkałem Tę dziewczynę
nie chciała
że poszedłem do wojska
bo musiałem
że urodziło się dziecko
przypadkiem
że poszedłem na studia
gdyż były
że ją kochałem
- musiałem
źle wybrałem

i że się rozchorowałem
to wszystko dał mi los
nie prosiłem
może w gwiazdach zapisane

a przecież zdarzyło się...

Lech Kamiński

piątek, 16 czerwca 2017

Ćmy

Ćmy

Ciepła noc burzowa
zapaliłem lampę naftową
zleciały się ćmy
jak my - do światła
do wiedzy
spalają się jak my
dla światła

Ćmy do światłą lecą
w płomieniach giną

Mamy marzenia
dla ich spełnienia dążymy
nie zawsze się udaje
żałujemy potem

Ćmy do światła lecą
tam się spopielają

Spotkałem dziewczynę
w górach - przy Morskim Oku
mimo że byłem podrostkiem
pokochałem - na życie całe

Ćmy do światła lecą
tam się spalają

Tylko popiół pozostaje

Lech Kamiński

czwartek, 15 czerwca 2017

Męskość

( https://nicprostszego.files.wordpress.com/2011/01/460px-sc3a9pulcre_arc-en-barrois_111008_12.jpg?crop )
Męskość

łez się wstydzę... 
gdyż to niemęska rzecz 
niech kobiety płaczą 
u mnie - nikt nie zobaczy łez

nawet gdy umierała mi mama 
ani gdy rodził się pierwszy syn 
nawet gdy odmówiła Ta właśnie dziewczyna 
ani wtedy gdy odechciało się żyć 

łez się wstydzę 
 gdyż to niemęska rzecz

Lech Kamiński 

środa, 14 czerwca 2017

Letni wiatr

Letni wiatr

wieje wiatr 
letni wiatr 
na listkach usiadł 
muzyką grał 

spadł deszcz 
letni deszcz 
na różę padł 
ciepły letni deszcz

rozwinął się kwiat 
przepiękny kwiat 
czerwonej róży 
dumny kwiat 

chochlik wiatr 
róży swat 
płatki zdarł 
poleciał w dal

Lech Kamiński

wtorek, 13 czerwca 2017

Prosisz Elu o wiersz

( http://1.bp.blogspot.com/-mFLFOPI890M/VmLpeAREJZI/AAAAAAAAGrA/aZ1F2R_80YU/s640/007.JPG )
Prosisz Elu o wiersz 

Proszę - dam prezentów garstkę
osobiście wybiorę

daję Ci garstkę srebra 
roziskrzoną diamentowym promieniem słońca
gwiazdki utkane misternie anielskim szydełkiem 
wichry je zwiewają po graniach 
w dolinach tworzą zaspy nieprzebyte
cały świat zakryty białym ornatem 
otula smreki przed mrozem 
oczy od jego blasku  mrużysz
przyjmij je gdyż są nietrwałe
ale przecież - przepiękne

daję owoc zaczarowany kasztanowca  
ukryty jeszcze jesienią w mojej kieszeni
ubrany w koszulkę  brązową
białą łatką na świat zerka
w nim zaklęte życie  nowe
wyrośnie z niego olbrzym  dorodny
drzewo piękne obdaruje uśmiechem
wspaniała ozdoba  parku i ogrodu 

dam tez gałązkę kosodrzewiny 
na grani surowej a groźnej zerwaną
w Karkonoszach na samym wierchu Szrenicy
nie boi się  ani wichru ani mrozu
jak rycerz dzielna jak stal odporna
tą gałązkę przyjmij z uśmiechem - jak różę
bo w niej niesłychane piękno gór zaklęte

Lech Kamiński

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Co się stanie...

Co się stanie...

gdy mnie zabraknie
nic się nie stanie Haniu
zgaśnie jedna gwiazda 
po cichutku - gdzieś wysoko
na samiutkim firmamencie

lecz zapłonie gwiazda nowa
kto o starej będzie pamiętał
może wnuczka czy żona
ona dla nich świeci zawsze 
blaskiem pełnym - jak nowa

może i zapłacze ktoś... 

Lech Kamiński

niedziela, 11 czerwca 2017

Ławeczka

Ławeczka 

ulubione miejsce za miastem 
wśród zieleni ogrodów
tam rośnie jabłoń rozłożysta
zaprasza do miłego odpoczynku

pod nią skleciłem ławeczkę 
lubię na niej przysiadać
cieszyć się drzewa cieniem
 zapach zieleni wchłaniać

drzewo stroi się kwieciem wiosną
latem słodkim owocem kusi
ławeczkę przed słońcem osłania 
chłodem częstuje obficie

wokół sąsiadów ma wytwornych 
wiśnię sokiem nabrzmiałą
czereśnie owocem w czerwieni 
 z daleka kuszą ludzi i ptaki 
dla pań zaś są afrodyzjakiem 

mnóstwo kwiecia wokół 
wyniosłe parzydło o złotej koronie
piwonie kwiatem do słońca się śmieją 
powojniki jak węże wokół pergoli się wiją

samą ławeczkę lawenda obrasta
zapachem pszczółki odurza
swe drobne kwiatki jak lance 
 po wojskowemu do słońca kieruje

na honorowym miejscu rośnie róża 
 zapachem wszystkich uwodzi 
królowa zaczarowanej krainy 
snuje opowieści baśniowe

dzielę się światem kolorowym
z żabką - skryła się pod krzakiem 
motylkiem - na róży przysiadł sobie
 pszczółką – która owoce zapyla 

do mego miejsca cudnego zapraszam
w ogrodzie kolorowym
tutaj spotkasz dobro wyśnione

Lech Kamiński 

sobota, 10 czerwca 2017

Przepraszam że żyję

Przepraszam że żyję

Przepraszam
 że urodziłem  się w komunie 
Przepraszam 
że nie znałem innego świata 
Przepraszam 
że chodziłem do komunistycznych przedszkoli 
Przepraszam 
że i do komunistycznej szkoły 
Przepraszam 
że jeździłem w wakacje na kolonie i obozy 
Przepraszam
że miałem dobre dzieciństwo w komunie
Przepraszam 
że poszedłem do komunistycznego wojska 
innego nie było 
Przepraszam 
że od komuny mieszkanie dostałem 
i wziąłem... 
Przepraszam 
że w komunie studia zrobiłem
pieniędzy na zagraniczne nie miałem 
Przepraszam 
że żyłem i kochałem w komunie 
Przepraszam
że z tego powodu nie czuję skruchy
a na dodatek jestem z tego dumny

Lech Kamiński 

piątek, 9 czerwca 2017

Gdzie jesteś żołnierzu września

( https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTxW8nQ44QZ-v3sLD5gxhNXbK8XHDOaJeCQAEdPNbDyZlAFf2QP )
Gdzie jesteś żołnierzu września
( mogiła n. ż.  w Tychach)

Zapomniana mogiła na lasu skraju
zapomniany dół po ziemiance
dzieci powyzbierały dokładnie
przerdzewiałe karabiny i naboje
te z osiedla - po drugiej strony torów

Było Ci dobrze żołnierzu września
w lesie - gdzie śmierć dopadła niespodziewanie
tam pamiętały Cię leśne ptaki
syrenę samolotu  huk i przerażenie
poranił strumyk na polance
a zdradą rozniósł się po lesie
gdy zabójcza bomba z samolotu

Teraz leżysz na cmentarzu z druhami
którzy za ojczyznę razem walczyli
a tam - zapomniały o tobie ptaki
przepadł gdzieś krzyż brzozowy
z patyków - sklecony na szybko

Lech Kamiński

czwartek, 8 czerwca 2017

Szatniarz stworzyciel. ( z cyklu Szatniarza )

Szatniarz stworzyciel. ( z cyklu Szatniarza )
 

W szatni panował spokój, zwyczajny, przed burzą.
pojedyncze płaszcze się kręciły, 
lecz robiły to bardzo niezdecydowane.
Wieszaki odpoczywały po swojej porcji gryzienia.
Szatniarz wszystkie swoje potwory pozamykał,
pozostawił tylko dwa, potwór ciszy i spokoju.
Usiadł wygodnie w fotelu, podparł ręką głowę  
R
ozpoczął swoje tajemnicze rozważania.
Otworzył kalkulator świata i wpisał tajne hasło
E = mc2
Potwór tajemnicy zazgrzytał, wylazł z komputera i zrobiło się tajnie.
Szatniarz zadał potworowi pytanie:
Co się stanie, gdy prędkość będzie wzrastać do lub ponad prędkość światła. 
Wtedy będzie masa maleć do zera,
materia zamieni się w światło o wielkiej sile energii.
Szatniarz wstał i zaczął biec, biegł coraz szybciej i szybciej,
aż zamienił się w świetlistą poświatę, rozpłynął się w powietrzu.
Stał się nieśmiertelną energią, zrozumiał zasady rządzące wszechświatem.
Postanowił własny stworzyć świat.
Pozbierał garść promieni słonecznych i ulepił z niej kulę,
kulę wprawił w ruch obrotowy – niech są pory dnia.
Następnie - wybrał dwa generatory słoneczne
i swoją kulę ziemi tam umieścił.
Ziemia zaczęła krążyć tworząc lata
Teraz rzucił na ziemię meteoryt kosmicznej wody,
skażonej wirusami.
Wystarczyło tylko czekać, patrzeć jak kula się zieleni i błękitnieje.
Jak powstają kwiaty, owady i owoce.
Jak powstaje życie.
Jednego nie zrobił...
 Nie stworzył człowieka.
Lech Kamiński 

środa, 7 czerwca 2017

Komentarz do Obrazu

Komentarz do Obrazu 

artysta malował anioła 
w jednym kolorze w błękicie 
po nim okręt żeglował
z wypełnionymi wiatrem żaglami

ten malarz był czarodziejem 
wielkie pałace malował
a okręt popłynął w dal
po rozlanych farb błękicie 

z anioła malarz maskę zdarł
i anioł okazał się kobietą 
wirując z wiatrem w takcie fal
zwiewną suknią go omotał

Lech Kamiński 
 ( Tomasz Sętowski Malarz i modelka )



wtorek, 6 czerwca 2017

Fiołek

Fiołek

to kwiatek drobniutki 
płatki ma fiołkowe 
zapach fiołkowy 
wszystko ma fiołkowe 

na trawnikach zakwita wiosną
moją działkę ozdabia
tworzy malutkie kobierce 
fioletem cieszy oczy

odliczają nim dzieci zabawę
bawiąc się w chowanego 
kryją się jedne
szukają drugie
 razem kochają wiosnę

Lech Kamiński

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Dlaczego

Dlaczego

niech szarpią 
niech gryzą 
niech nie oszczędzają 
niech boli 
niech zadają śmierć bolesną 
nienawidzę siebie 
nienawidzę żyć 
marzę o niebycie 

zdradziło mnie ciało 
zdradziło mnie serce 
życie zdradziło 
nie zostało nic

parę kwiatów tylko

Lech Kamiński 

niedziela, 4 czerwca 2017

Wenus

( z internetu )
Wenus

wieczorny spacer brzegiem morza
 na niebie kotłują się chmury 
burzą - szaleją
zapowiadają złą pogodę 

wiatr się nimi bawi
pogania  i przegania
obrazy maluje - snuje opowieści

na brzegu cud dziewczyna 
z piany morskiej powstała
 zjawa – stopy moczy w morzu

Wenus z obrazu ożywiona
 z morskiej piany – wprost ze snu 
pięknem okolicę przysłania  

fale o brzeg uderzają
złoszczą się i pienią
o swe bóstwo zazdrosne

wiatr chochlik nimi pomiata
przegania do brzegu
bawi się nimi
 do chmur powraca

ja i wieczorna Wenus
wiatr mym konkurentem
 zabrał zazdrośnik dziewczynę 

Lech Kamiński 


sobota, 3 czerwca 2017

Za stary by żyć za młody by umrzeć

Za stary by żyć
za młody by umrzeć

Więc trzeba 
mimo że noc się na jawie się dłuży
setką diabłów skóra piecze 
pazury zbyt krótkie
nie da się ich z niej wydrapać 

Maszyna organem człowieka 
narzuca dyscyplinę gorszą od żelaznej 
chwila słabości kończy się cierpieniem
z nią na zawsze połączył łańcuch stalowy 

Ból zbratany co dnia
marzysz by pożegnać go na zawsze
bezsennymi nocami obmyślasz sposoby 
ból granicą rozsądku
ciało przeklęte - dlaczego

A przecież  na dworze kwiecista wiosna
słonce maluje kwiaty pełną paletą
miło czoło wystawić na jego ciepło
trochę żaru przelać do krwiobiegu 

Lech Kamiński

piątek, 2 czerwca 2017

Do H...

http://www.sklep.wesolebaloniki.pl/files/red1_2.jpg
Do H...
 (podarowany sp. Hani )

Chcę podarować ci balonik 
różowy - w kształcie serca
przecież jak my do nieba dąży
gdyż tam otrzymać można szczęście

Balonik na Starym Mieście kupię
przyniosę dumnie wysoko
przy tobie do serca przytulę
by go ogrzało  i stał się jak ty 
 - kochany bardzo

Wręczę ci na kolanach
jak wręcza się kamyk zielony
czy pierścionek z błyszczącym oczkiem
tak ofiarujemy serce

Będę żył bez serca
zimny nieczuły i obojętny
uratuje mnie tylko - gdy w zamian… 

ofiarujesz mi swoje serce

Lech Kamiński

czwartek, 1 czerwca 2017

Ona...

The World of James Browne
Na dzień dziecka
On

malował motyle
z uśmiechniętymi twarzyczkami dzieci
wokół błyszczy aureola z kwiatów wiśni
delikatna jak ich twarze 

wiatr je omiata 
włosami jak leń się bawi
cieplutki jak w lecie wypada
przepełniony uśmiechem do motyla 
uwodzącego kolorami

obraz pachnący słodkością
z niego leje się strumieniem
wszyscy kochamy dzieci
szczególnie z twarzą anioła 

Lech Kamiński

środa, 31 maja 2017

Kosodrzewina

Kosodrzewina 

zdeptałem góry - szczyty wysokie
gdzieś w chmurach nad reglami

tam maszerowałem wyciszony z losem
chłostany wichrem i śnieżycą 

króluje tam kosodrzewina 
roślina wytrzymała i dumna 
niewielka dzielna a piękna 
w  surowości wyglądu i klimatu
jedyne tam życie i ozdoba przyrody 
gdzie i orły gniazda zakładają

krzak zabrałem z sobą 
posadziłem w ogrodzie
będzie mi swoją historię przypominać
o dawnej przygodzie 
przyjaciołach zapomnianych 
latach dumnych gdy wędrowałem 
zbratany z przyrodą 
o dawnych latach przebrzmiałych 

Lech Kamiński

wtorek, 30 maja 2017

Czy się zdarzyło

Czy się zdarzyło

Gdy nam zostaje sam skraj życia 
na strychu pochowasz marzenia głęboko 
drewniana ławeczka w ogrodzie 
szczytem rozrywki pod gruszą 

Tam za wspomnieniem pobiegniesz lata
gdy słońce nie grzało nigdy zbyt mocno
deszcze były ciepłe orzeźwiające
po dworze biegło się boso kałużami

Gdy gałązkę kwiatów kasztanowca
zerwał wiosną chłopak z drzewa
podarował młodej dziewczynie
a ona ją do piersi przytuliła
wtedy - nazbyt mocno 

Nie czekajcie na ciąg dalszy opowieści
więcej już się nie zdarzyło
rozeszły się zrządzeniem losu drogi nasze
czy to była miłość a może zdarzenie zwykłe

Lech Kamiński

poniedziałek, 29 maja 2017

Piaski Karbali

Piaski  Karbali

Tam gdzie Bóg glebę morzem piasku  zastąpił
gdzie człowiek tworzył pierwsze państwa
wysłano żołnierzy synów piastowskiego rodu
by czołgiem i bagnetem żagwie pokoju zanieśli

Wielki Brat zmarszczył brew i groźnie skinął
więc się zgodzili wybrańcy „wolnego” narodu
pojechali najlepsi synowie z biało-czerwoną
by jak zawsze walczyć za naszą i waszą
na od krwi przeklętej bardzo obcej ziemi

Stanęli chłopcy jak kiedyś pod Termopilami
a było ich tylko czterdzieści
zaklętą dla Polaka liczba czterdzieści i cztery
by znów sławę oręża polskiego pokazać

Bronili bohatersko chłopcy tego co nie nasze
na dachach Karbali od kraju tak dalekich
jak ich przodkowie kul i granatów nieczuli
bo przecież Polska choć tutaj za najeżce uznani

To co nakazał im rozkaz wykonali
wróg wielu swych bojowników utracił
chłopcy powrócili do kraju i rodzin
i stało się jak zwykle w naszej historii 
rodacy o nich  zwyczajnie zapomnieli

Lech Kamiński

niedziela, 28 maja 2017

Plucha

Plucha

Na dworze plucha...
pachnie posępnym nastrojem
myśli się w głowie kołaczą
więc piszę - smutne wiersze

O tym że wszystko już było
że i się zdarzyło przecież 
więc po co trudy i znoje
czas nas kiedyś pochłonie
w niebytu krainę

Lecz przecież są dzieci
a i wnuki u niektórych przecież
uśmiech rozdają nam miły
nie interesują ich historyczne zawiłości

To sens naszego istnienia

Lech Kamiński

sobota, 27 maja 2017

Elektron

Elektron

słońce sprzed lat tysięcy
w kamieniu zamknięte
magiczną siłą obdarza

przyłożysz ucho
opowie o czasach zamierzchłych
gdy tworzył się
nabierał mocy
żył – krążył w żyłach 
leczył rany

widział lasy prehistoryczne
kapiące żywicą
w krainie paproci olbrzymów
świat owadów w nim zapamiętany 
który już zaginął 
lecz przecież był

dlaczego zaginął
czy taka kolej rzeczy zawsze

Lech Kamiński

piątek, 26 maja 2017

Mamo...

Mamo...
Dziękuję za ból narodzin 
za ramiona matczyne bezpieczne
proszę - bądź ze mną zawsze

niezbędne
są mi twoje łzy 
Lech Kamiński 

czwartek, 25 maja 2017

Szatniarz I

Krzysztof Żyngiel - „Wehikuł Czasu” )
Szatniarz I
( wiersz z cyklu „Szatniarza „)

Szatniarz miał oczy ukośne
spowodowało to że zamienił się w kota,
jak palto powiesił się na wieszaku.

Jego kolczyki zaczęły świecić blaskiem
jednostajnie zmiennym, rubinów
w nich odwrotnie usadowionych.

Z nudów szatniarz postanowił obliczyć
całkę hiperbolizacji,
nachyloną pod kątem oczywistym,
do drugiej pochodnej – urojonej,
dzielonej przez zero.

Wynikiem było zatrzymanie się czasu
we wszystkich czterech obszarach wieszaków.

One stały się następstwem pewnych komplikacje
w II sferze ich życia.

Lech Kamiński