Wiersze...

Wiersze...
Lech Kamiński

sobota, 14 listopada 2015

W imieniu szatana

http://4.bp.blogspot.com/-r6i9NVjP58g/VA0gvo6o7gI/AAAAAAAAAe8/P6n-ls1kj00/s1600/25-lipca-syria-raqqa-17-dyw-niejaki-abdulrahman.jpg

W imieniu szatana

Przyjęliśmy podróżników jak trzeba
tak tradycja nasza każe gości
napoiliśmy nakarmili i ubraliśmy
łzę uroniliśmy nad ich losem

Lecz pod strudzonym obliczem wędrowców
mieszka diabeł wcielony że środka piekieł
z sercem z kamienia wyryte całe
zamiast łez ma podły okrzyk na ustach

Jaka to religia każe zabijać niewinnych
z samej czeluści piekła wyrwana
uważa morderców w wierze za panów
chrześcijanie powinni im służyć w niewoli

Uważają się za wybrańców Boga
jedyny słuszny i wybrany
w jego imieniu może zabijać
szatańska wiara nie godna człowieka

Wypowiedzieli wojnę światu bezwzględną
zbrodnia i zarozumiałość na czarnych sztandarach
odpowiednio odpowiemy na wezwanie szatana
wyłapiemy  i ukarzemy karą okrutną

Lech Kamiński

piątek, 13 listopada 2015

Przemijanie

Przemijanie

z obrzydliwej liszki kokon powstaje
podobnie odrażający
wykluwa się z niego piękno motyla
z brzydoty - piękno
z piękna ponownie obrzydliwość
 kolej rzeczy
co złe a co dobre
piękne a co brzydkie
kto odgadnie oceni

dwie strony tej samej rzeczy 

Lech Kamiński


czwartek, 12 listopada 2015

O czas


Kochani, ten mój wiersz otrzymał I nagrodę w konkursie kwartalnym na Poezji polskiej w dniu 03.02.2013 19:51
http://www.poezja-polska.pl/fusion/forum/viewthread.php?forum_id=35&thread_id=1586

O czas

Niezbędna chwila do życia
dwie igły - siostry w potrzebie
wypiją krew czerwoną - by istnieć

To nic że udary żaru
fizjologia staje się panem
a moje ciało - obce

Chłód posadzki orzeźwi czoło
utulony w oddechu Pana
przeżyć – bo jeszcze nie czas

Zbiegły się anioły
fartuchami białymi trzepoczą
eliksir do żył tłoczą - sól życia
ponownie błyski myśli

Wygrałem - ile razy

Lech Kamiński

środa, 11 listopada 2015

Dzień 11 listopada


Dzień 11 listopada

Wielkie narodowe
niepodległości święto
drogie każdego Polaka sercu

Polityką zhańbione święto
zawłaszczone przez niektórych
i niegodne dla innych
gdyż nie godni miana
prawdziwego Polaka

Warszawa w kilku pochodach
w dymie i ogniu skąpana
brat przeciwko bratu
i wzajemne opluwanie
bo on wzorem Kiepskiego
a nie smaku kibitki skosztował

Obowiązkowo w kościele
ci inni już się nie liczą
antagonizmy od wieków
z mlekiem matki wyssane

W oddanym dla Królowej Maryi Narodzie

Lech Kamiński


wtorek, 10 listopada 2015

Letni wiatr


Róża w wazonie Marcin Szczepaniak 

Letni wiatr
Powiał wiatr
letni wiatr
na listku róży usiadł
muzyką grał

Spadł deszcz
letni deszcz
na różę spadł
cieplutki letni deszcz

Rozkwitł kwiat
przepiękny kwiat
czerwonej róży
dumny  kwiat

Chochlik wiatr
 różę brał
płatki zdarł
uleciał  w dal

Lech Kamiński

poniedziałek, 9 listopada 2015

Męskość

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24347/cry440.jpeg
Męskość
Łez się wstydzę
niemęska rzecz
niech kobiety płaczą
u mnie nie zobaczy ich nikt

Nawet wtedy - gdy umierała mama
ani - gdy rodził się pierwszy syn
też gdy odmówiła mi właśnie Ta dziewczyna
ani wtedy gdy odechciało się żyć

Ja się łez wstydzę
gdyż niemęska to rzecz

Lech Kamiński


niedziela, 8 listopada 2015

Dusza

Dusza

W moim ciele uwięziona dusza
rwie się nad poziomy życia
zawsze rześka i młoda
przeklina swego ciała więzy

Kiedyś  było gibkie i piękne
nie znosiło żadnych ograniczeń
cały świat stał otworem
na skraju życia dorosłego

Po szczytach gór biegała
w tatrzańskich mgłach tarzała się do syta
balowała na salach tanecznych
życia używała dużymi haustami

Teraz kajdanami z ciałem związana
nie nadąża za pragnieniami ducha
ciało słabe ociężałe i chore
bólami znaczy swoją obecność
na niechcianym teraz padole

Lech Kamiński