Wiersze...

Wiersze...
Lech Kamiński

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Spotkanie z Poetą

 Spotkanie z Poetą

Przyszli skuleni - jak do ołtarza
ignoranci - przy nim maluczcy
w pokorze słuchali jego głosu
głosu POETY pisanego wielkimi literami

ON słuchał gdy czytali jego wiersze
tekstów uzbrojonych rymem jak mieczem
to nic że przenośnie pachną sztucznością
rażą - wystają rogami z rytmu wiersza 

Lecz przecież ON wszystko robi najlepiej
publika słucha z otwartymi ustami
ON wiele słów o poezji rzuca od niechcenia
jak perły przed wieprze – masz publiko swoje

A przecież  Szymborska Miodowicz czy ks. Twardowski
pisali w stylu wolnym
nie wiązały ich zwykłe rymy czy wersy
gdyż piękno w wierszu niekonieczne jest rymem
to najwyższy etap w rozwoju poety

Pouczył że jest Internet przecież
tam wiele się teraz dzieje
że wraz z nim jest tam grupka wielkich poetów
a reszta powinna się pisania wstydzić

„Nie pisz” często słowa padają okrutne
gdzie te czasy gdy literatura
miała trafić pod strzechy
„Nie pisz” ignorancie bo to rola wielkich
tych którzy śmią się nazwać mianem Poety 

Lecz tamci drżącą ręką biorą papier długopis
w skupieniu łączą ze sobą linijki i słowa
przelewają na niego swoje toporne myśli
z samego serca płynące – szczere i uczciwe
tylko gbur zarozumiały tego im zabroni  
(  „ewentualne podobieństwo osób, miejsc i zdarzeń zupełnie przypadkowe")

Lech Kamiński

niedziela, 23 czerwca 2019

Ojcic

Dzisiaj dzień Ojca, przypominam mój wiersz
Ojciec

Jaki był – trudno powiedzieć
ani zły ani dobry
miałem w dzieciństwie wszystko
zdjęcie na golasa na kożuchu
i w małym samochodziku
bił mnie rzadko bo tą czynność
była specjalnością mamy

Miałem hulajnogę że szprychami w kółkach
i drewniane narty oraz łyżwy
to nic że w lecie biegałem na bosaka
w jedynym dresie
u kolegów było to samo 

W wakacje jeździłem na kolonie
często na obozy
byłem u cioci w Olkuszu
nigdy się nie nudziłem

Razem z nim znosiłem mamę do kostnicy
mieliśmy oczy  szkliste
to nic że robił po wódce awantury
to nic że były zbyt często
musiałem poskramiać siłą jego ego 

Mam fotkę – sam zrobiłem
ojciec mama i siostra
idą z kocykiem na łąkę
zwykły obrazek – dla mnie niezwykły

Razem pochowaliśmy matkę
razem opłakaliśmy
skończył się mój świat
zaczął się ten wojskowy
i nie wiem – czy ojciec dalej był moim

Lech Kamiński 



sobota, 22 czerwca 2019

Morze

https://zszywka.pl/p/zachod-slonca-nad-morzem-xd-10124871.html
Morze

w blasku nasuwającego się mroku
srebrzysta ścieżka wymierzona strzałą
w tarczę słońca ogromnego olbrzyma
krwistą czerwienią wylanego nieba
wód srebrem podkolorowywanych

morze spokojne wiatrem głaskane
łasi się przymilnie do piasku na brzegu
w moich oczach ślad ścieżki po tobie
nietrwały - tęsknotą zmywany

ponownie dzień wśród ciał stłoczonych
patrzących wilkiem na siebie
i morze - zawsze na wszystko obojętne

gdy znudzi go widok człowieka
przeraźliwym rykiem niedźwiedzim
zahuczy potworem wszystko niszczy
zabiera brzeg i woła daniny
nawet z samego człowieka

Lech Kamiński

piątek, 21 czerwca 2019

Babie lato

Babie lato (obraz Józefa Chełmońskiego)
Babie lato

Kto wie gdzie się podziało „babie lato”
czy zaginęło w mrokach przeszłości 

Przyśnił mi się dzisiaj chrabąszcz
buszował schowany w liściach
czasem na działce go zobaczę
najwięcej tych małych majowych

Na koloniach zbierało się je garściami
największą frajdą było wrzucenie ich dziewczynom
do łózka lub za koszulę

Wtedy też zbierałem świetliki
do pudełka po zapałkach
szybko przestawały świecić

Tam w Grajcarku
łapało się pstrągi i raki rękoma 

Jak opowiedzieć wnukom co to jest
„babie lato” chrabąszcz czy świetlik
oraz jak się łapie pstrągi rękoma

Lech Kamiński

czwartek, 20 czerwca 2019

Twój obraz

Twój obraz

Dzisiaj namaluję ciebie
jak dumnie idziesz pośród łąk

I słońce domaluję
by ogrzało zmoczone rosą
zimno twoich nóg

Na łące kwiaty wymaluję
by dywanem tuliły się do stóp 

Długie włosy ci wymaluję
by mógł je rozwiewać wiatr

I zwiewną sukienkę w kwiaty namaluję
byś nie różniła się od łąk

Uśmiech wymaluję - niewinny
jaki tylko dziecko może mieć

A włosy na złoto pokoloruję
by były delikatne niby len

Na koniec ciepły deszcz domaluję
byś mogła tańczyć w jego rytm
wśród ciepłych jego kropli
bezwstydnie tulących się do ud 

Lech Kamiński

środa, 19 czerwca 2019

Traktat o całowaniu żony

Traktat o całowaniu żony

gdy budzisz się rano
ją całuj
gdy poranną kawą się raczysz
też całuj
gdy żona prosi wynieś śmieci
to całuj
a wieczorem jak pacierz
namiętnie całuj
gdy zabierasz ją do kina
poważnie całuj
gdy kupi nową sukienkę
tym bardziej całuj
gdy da ci syna
całuj i całuj...
gry srebrny włos zobaczysz
mocno ucałuj

całuj zawsze...

Lech Kamiński

wtorek, 18 czerwca 2019

Trzeba marzyć

Trzeba marzyć
( wg Janusza Kofty )

Gdy spadają jak liście
kartki dat z kalendarza
Trzeba marzyć

Kiedy szaro i mgliście
wiatr wspomnieniami miota
Trzeba marzyć

W chłodnej pustej godzinie
nim szczęście cię ominie
na swój los się odważyć
Trzeba marzyć

Gdy już buty zdarte
i siły historią się stały
Trzeba marzyć

Gdy żadna dziewczyna
na ciebie już nie spojrzy
Trzeba marzyć

O tym co było
i o tym co się nie zdarzyło
Trzeba marzyć

Mimo że boli
i los wiekiem się śmieje
Trzeba marzyć

Lech Kamiński

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Przegonić wiatr

http://www.knor.pl/obrazy-knor/zwierzeta/biale-konie
Przegonić wiatr

rozwiana grzywa na wietrze faluje
chrapy powiększone powietrze łapią chciwie
oczy zamglone rozkoszą pierwotną
końskie ciało rozciągnięte w szalonym galopie

zapomniał o boksie w stajni ciepłej
smrodzie odchodów i końskiego potu
jak ptak wolny z wiatrem w galopie
natury wezwaniem organizmu młodego
w zawody z wiatrem o smak wolności 

zapach łąk jak afrodyzjak głaszczą chrapy konia
przez łąkę która nie ma początku ani końca
w oszałamiającym zapachu traw i kwiatów wokół
w opętanym pędzie pianą piersi pokryte 

galop i krwi rytmiczny puls
końskiej duszy ulubiony śpiew 

Lech Kamiński

niedziela, 16 czerwca 2019

Burza nad morzem

Burza nad morzem 

chmury szaleństwem napęczniałe
morze wściekle walczy o swoje
drzewa biją głębokie pokłony 

a w mieście mewy szukają spokoju

Lech Kamiński
…....................................
Lubię wiatr

gdy morski brzeg falą rozbija
żagle wypełnia mocą
miło szumi wśród drzew i kwiatów
powietrze dużych miast odświeża

a najbardziej gdy jesienią
igra z liśćmi i babim latem 

Lech Kamiński

sobota, 15 czerwca 2019

Wiatr

Wiatr

Wiatr nad morzem się wzbudził
bawił się igraszką fal
na ich grzbiecie do brzegu podpłynął
morze porzucił na plaży usiadł

Najpierw - zbadał okolice
miasto spodobało mu się
można tam pozamiatać ulice
a kurzem w okna rzucić
paniom na złość taki żart

Albo sobie potańczyć oberka
z drzewami które mają ze sto lat
kapelusze pozrywać mężczyznom
kobietom spódnicę podwiewać
– tak bawić się lubi wiatr

Drzewa tańczą ociężale
gałęzie fruwają tam i tu
konary skrzypią huczy wiatr
wiatru diabelski taniec niechaj trwa

Nieważne że konary się łamią
w obrocie jak tańczy wiatr
szpaler drzew w tańcu się kłania
do samej ziemi - 
z wiatrem zawarły pakt

Gra huczna muzyka
wiatr wieje na sto trąb
lecą gałęzie łamią się z hukiem
a wiatr - rozbawiony woła
niech mój szalony taniec trwa

A gdy już skończy się wiatru muzyka
drzewa odetchną i pójdą spać
wiatr wróci nad swój brzeg morza
by dalej w berka z falami grać

Pozostanie po nim gorąca cisza
niejeden go dla ochłody wspomni
morski wiatr który w żagle dmucha
bryza która na drobnych falach gra 

Gdy znów powróci - wściekły - ze broń Boże
jachty powywraca drzewami zabawi się
pozrywa dachy sukienki i kapelusze
każe latać wysoko parasolom
ten nieobliczalny morski wiatr 

Lech Kamiński