Wiersze...

Wiersze...
Lech Kamiński

czwartek, 15 grudnia 2011

Był sobie raz

Był sobie raz

starszy , dojrzały Pan
i wąsa miał i laskę
na spacer chodził sam
i oganiał się tą laską

Razu pewnego zaś
Pan spojrzał, i zobaczył, oooooo
pod krzaczkiem krasnoludka
siedział tam - smutny tak
więc dla niepoznaki Pan
kapelusz swój zdjął i pyta się,o Pani,
( bo ten krasnal to była Ona)
Czy może zrobić coś On
Dla krasnala,( co był Pani)

O tak odpowiedział On
(ten krasnal co był Pani)
już idzie noc, księżyca szron
wszystko nam zmechacił
tu skrzypi coś, tam krzyczy ptak
a ja się już – o kropnie boję

Więc poprosił Pan, ( tę Panią
co była krasnoludkiem)
na swój dom, i tam się działo wiele
i został Pan, Pan i jego dom
na zawsze, z krasnoludkiem

No i teraz - najważniejsze jest
bo morał jest nie byle jaki
By spokój mieć i cichy dom
nie zapraszaj w swój dom
żadnych krasnoludków

3 komentarze:

  1. Wiersz- baśń, zabawny, pełen humoru. Morał zaskakuje, Pani-Krasnal nie musi przecież wnosić do domu rozgardiasz!Może być oazą ciszy i spokoju!
    Nie wierzysz poeto w takie zakończenie?

    OdpowiedzUsuń
  2. W życiu, poeto, w życiu!Trafia się harmonia, spokój i szczęśliwa cisza...

    OdpowiedzUsuń

MIŁO MI. DZIĘKI ZA WPIS.